#1 2015-08-24 13:40:40

amigodiamantes

Wojownik

Zarejestrowany: 2014-07-04
Posty: 177
Punktów :   14 

V1 a V2

Ostatnio zainstalowałem sobie returninga na wersji v2...
Muszę przyznać że w stusunku do v1 można się zdziwić mocno. Jest sporo różnic, które w znaczący sposób wpływają na rozgrywkę.
Na tyle znacząco, że w moim przekonaniu poradniki ,,jak przejść" dla v2 kompletnie są bezsensowne dla v1 i odwrotnie.

Głównie jest to spowodowane balansem potworów.
Przykładowo :
dla v1 szkielety - wojowniki (2) są osiągalne dla postaci 150 armor i 500 życia przy ok 150 siły i jakiejś broni 140+.
dla v2 trzeba zapomnieć o szkieletach do 4-5 rozdziału- z wielkim bólem tyłka przy 1700 hp 240 armora, 270 siły i 190 broń na 90% 1h daję radę z dwoma (padam na 8 strzałów, każdego kasuję na 5 crit).

Jaszczuroczłeki dla v2 to w ogóle kosmos - Rod, Cipher, Biff i Gorn ledwo dają sobie radę z 1 sztuką:) Na v1 mogą tak na oko z 2 się bić spokojnie, może z trzema...
Natomiast w v2 orkowie są strasznie słabi. Na rzeźniku wszystkich wybiłem już w 3 rozdziale, co dla v1 było nie do pomyślenia, no chyba że na łatwym poziomie.

Wynika z tego prosty fakt - o ile dla v1 dolina cieni w 2 rozdziale (przy ogarnięciu gracza z hp i obroną) to świetny pomysł, można łatwo dozownik wyniesć, Dzięki niemu seynaka ubić,
i hp sobie regularnie kręcić morą ultaru mającą na v1 możliwość rzucania na kilkudziesięciu wrogów jednocześnie, trochę podexpić na szkieletach,
wziąć sobie fajną zbroję jak na ten etap to dla v2 o dolinie cieni trzeba raczej zapomnieć. W 4 rozdziale nawet nie widzę jej specjalnie.
W każdym razie rzeźnik dla v2 nie pozwala myśleć. Dla v1 jak najbardziej osiągalne, nawet bardzo łatwo. Dolina Cieni więc bardzo traci na znaczeniu.

Smocze zębacze - na v2 są mocne pierońsko. Są do hurtowego ubijania dopiero przy 200+ def, co na v1 wystarczało jakieś 150.

Kolejna sprawa - zbroje. Dla v1 niektóre mają kompletnie inne wymagania, tj zbroja z pełzaczy na v2 wymaga zręczności (90 bodajże) a v1 - zwykła siła.
Podobnych jest sporo, tj zbroja mistrza mordercy, pancerz orków... dodatkowa fajna zbroja wybrańcy beliara na 1000 hp z kruka czy zbroja pana cienia na 3000 hp z doliny cieni
(jest tam taki nieumarły paladyn z obstawą w jednej z jaskiń. 320 albo 340 def, lepiej niż ciężka świątynna nawet na x5. świetna, mnóstwo też przed magią i ogniem... )

Straszny ból - przemieszczenie niektórych mocnych broni. Można się mocno rozczarować.
Przykra sprawa - o ile przy v1 wiąć nomada/koczownika z krypty to bajka (nie pojawiają się szkielety w każdej odnodze tylko sam pan cienia) o tyle dla v2 to prawie niemożliwe.
z pół h się bawiłem żeby się wreszcie udało. Ale miło, bo broń ma więcej w v2 obrażeń. Jednak v2 pozwala na kupno fajnych i mocnych na poczatku broni rodem z g1 (topór silasa i miecz blizny - orlan)
Niefart też brak możliwości w v2 rzucania zniszczenia ożywieńca na pana cienia... to przykre.



    1-2 rozdział
    Jest sporo różnic, przesiadając się z v1 na v2 spokojnie sobie rozwijałem postać strażnika świątynnego w 1-2 rozdziale, dostałem jakąś lekką strażnika swiątynnego
(spoko, 45 przed bronią, bez możliwości jej ulepszenia przed jankendarem. ma w zasadzie tyle ile ta ciężka przepaska jak kojarzę, więc to że ,,można być strażnikiem już w 1 rozdziale"
to zwykłe placebo. Oprócz nazwy nie ma żadnych korzyści (no może plus to runa, przydaje się na bagienne latałki). Trochę się zdziwiłem, pierwszy raz strażnikiem świątynnym grałem i sądziłem
że obrona będzie na początku podobnie zbalansowana jak u najemnika (który może mieć średnią najemnika na x5 nawet, coś ponad 100 obrony) czy strażnika miasta (kucie zbroi daje coś koło 80 armora)
i dostaniemy z 70 obrony ze zbroi jednak...nie bardzo. 45 obrony strażnik świątynny i siema).
No nic, pomyślałem żadna sprawa, po prostu sobie śmignę zbroję pełzaczy jak to robiłem czasami dla wojaków na v1. Kupiłem pas pełzacza, poziom rzeźnik, polowanie na pełzacza zwykłego to masakra. Mieczem bez szans, w końcu kilka sztuk gromem rozwaliłem. Dorzucając do tego płytki barema było na zbroję wystarczająco.
Robię zbroję a tu co? wymagane 90 zręki. A ja na rzeźniku 90+ siły, 10 zręki, 6% jednoręcznej i trochę many plus kilka umiejek łowieckich i eliksir siły, wolne 6 czy 7 lp. Czekałem tylko na zbroję bo do jankendaru z 45 wchodzić to głupota w spód.
I co tu robić? wkurwiłem się. Kupiłem zwoje przemiany w wilka (miałem już na tym etapie pierścień barema) ruszyłem pod przełęcz i stojąc tyłem do ściany - ,,teleport" za bramę.
górnicza dolina, śmiganie do Dariona (dobry dzik, smoczego zębacza rozwala na lajcie w zwykłej zbroi nowicjusza), nauka kucia lekkiej. na x4 czy tam x5, już nie pamiętam na ile siły wystarczyło. No ale to wykorzystanie błędów gry jakby nie patrzeć.
Później dopiero wpadłem że przecież można sobie podkuć zbroję wodnego kręgu, trochę defa na x5 powinna chyba mieć... no ale to już za późno takie olśnienie przyszło.
Brak możliwości rozwalenia czarami inubisa (pojawiają się masowo szkielety + zniszczenie ożywieńca na panu cienia w v2 nie działa) no i konsekwencją czego również i nergala - na v1
z tego mnóstwo kasy (przynajmniej 2.5k, na początku to sporo), z 5 lp, i dobre 4 inta...

    Coś 100 obrony, jankendar ledwo ledwo można było się prześlizgnąć. Na 45 armora to w ogóle nie do przejścia, nie ma opcji.
(co wpadło lp to do jednoręcznej już szło, plus pierścień morgana... do coś koło 40%). Wejście do jankendaru mimo wszystko było przykre, nic nie można zabić mimo nomada no ale normal, mało critów a siła ważniejsza
(bo obrona lepsza plus crit, plus lepsza broń), ale rozkminiłem to ok bo z 9 poziomu na wejściu (zdziwiłem się, ale tak to na rzeźniku wygląda jak wilk 10 xp, kretoszczur - 1 xp ;p) na 15 lvl na wyjście
z doliny budowniczych była już bardzo widoczna zmiana. W każdym razie na standardy jankendaru to było coś jak prawie co drugi crit już wchodził, z broni 120 i siły 130 już  (tabliczki i mikstury siły)
to jak 250 na crit zabierałem było już nieźle. No a poza tym wchodziłem z 180 hp, wychodziłem z 500 z okładem , to już konkret (pierwszy raz tak wszystkie jagódki zbierałem ;p no ale musiałem, bo bez tego ciężko)
na 500+ hp, jakieś 130 broni, 130 siły jak cwaniak wchodzę do gd... a tu zwykły warg mnie rozwala na 4 gryzki O_o Zdziwko, bo z orkiem wojownikiem na spoko. Szkielet wojownik na jakieś 2 hity mnie ma,
ja go tak na oko - na jakieś 20 critów. No nic, pomyślałem 160 defa, fajna zbroja ta wybrańcy beliara to jeszcze dopieśćmy hp.
Stara wieża xardasa - książka która w v1 daje 50 hp - tutaj nic. Przykro. (potem zauważyłem że ona jest dla v2 w jednym z pomieszczeń w zamku... ale trzeba mieć masę zręki coby klucze dorwać)
Przyoszczędzenie 2 poziomów, powrót do constantino - nie wbijałem 3 rozdziału mimo że kopalie zwiedziłem (nie prosiłem garonda o list) bo wiedziałem że jak poszukiwacze mi wyskoczą to jest pozamiatane mimo że wszystko
jak na moje oko robiłem tak jak powinienem, w każdym razie dla v1 takie staty to już byłoby kolorowo. No nic, powrót do khorinis, cały czas 2 rozdział. Constantino, 3 miksturki leczenia i uaktywnia się za 10 lp mikstura
życia z rdestu i korzenia leczniczego. Jest ok, z wejścia z 10 miksturek przynajmniej zrobiłem (wyzbierałem całe khorinis i jankendar z pozostałych korzeni i rdestów), po drodze jeszcze parę miksturek z polnych jagód można było ukręcić
(trochę z górniczej można wyciągnąć jagódek), kręcenie mocnych ginów no i jakieś 700+ hp... wciąż prawie 300 brak a na zbroi 100 już na ten etap nie da się grać po prostu. A średnia świątynna 180 na x5, ok ale wymaga 200 siły. No i sporo kasy (kupno i kucie) ale główny problem to siła bo nie było już jak jej nabić - smocze korzenie i miksturki siły były w takich miejscówach gdzie z 100 zbroi nie ma czego szukać.
Po zbijaniu bąków wpadłem na pomysł aby wykorzystać demony seynaka. No i byłoby to nawet ok, ale... szkielety w obstawie.
Wszystko wyglądało tak, że mając coś koło 20+ winogronek modliłem się do beliara u xardasia (wcześniej zapis) i JAK SIĘ UDAŁO to uciekałem na dół przed szkieletami i demonem. Jak się nie udało to wczyt.
Jak się szkieletami zajmowali na zmianę xardaś i lester to jakoś to wyglądało ale trzeba było masę wczytów i tak dalej bo szielety - lestera na 5 hitów, xardasia też. Jak zostawał sam demon - to już z lesterem dawaliśmy mu radę.
no i tak z 10 razy tylko po to żeby sobie wina zapomnienia nakręcić. Dodatkowo założenie pierścienia i amuletu oświecenia (60 hp) przynajmniej do czasu aż życie znowu dopieszczę. Straszna chałtura no ale co zrobić.

wreszcie! 1000 hp, zbroja 160 def, chyba 80 magia i ogień, z takim czymś do gd za palisadę (jagódki, coby pierścień i amulet oświecenia zdjąć). Ze smoczym zębaczem na solo ciężko ale się da. pierścień dzika, dodatkowo pas, amulet i pierścień
pakujący bonusy do siły coby crit polepszyć. Idę na poszukiwacza... i na 3 hity mnie ma O_o. No czasami na 4, bo są ,,momenty" że ten ich czar coś słabszy im wyjdzie. Ale da się, poszukiwacz pada na ok. 6-7 crit, przy szybkim machaniu mieczem dostaniemy tylko raz czarem, czasami 2 (to już też nowatorstwo - v1 - smigali poszukiwacze błyskawicą. Ale też była silna. Teraz tchnieniem śmierci od razu). Dla v1 z takim hp i obroną przed magią na poziomie coś koło 130 to powinno się z 6 hit ustać na lajce. Głównie o hp chodzi, na tym etapie przy v2 mam x2 więcej niż analogicznie na v1 a wygląda to wcale nie lepiej. Cóż... Trzeba grać a nie płakać.
Postanowiłem sprawdzic jak to wygląda przy meele weapon ta moja defensywa. Smignąłem sobie do gd wypróbować ekwipunek, idę pod czarnego orka wojaka - coś tam robi, ale z 2 na spokojnie, nawet dodatkiem kilku wojaków zwykłych.
W zasadzie  dajemy radę nawet ze starszym elitarnym + 10 wojaków (w tym ze 2 czarne), albo z samymi 2 starszymi (jeden bierze jakieś 1/6 hp jak mu crit siądzie, czyli jakieś 10 ich strzałów stoimy. my im na crit po 1/7).
Poszedłem sprawdzić się na jaszczuroczłeka (wejście do starego obozu bractwa) i... na 4 hity padłem... trochę cienko, tym bardziej że od 2 rozdziału od gd dzierżę nocnego łowcę (przemiana w krwiopijcę i śmignięcie do skarbca ognistego smoka) więc czuję się jak middle middle pro... a przecież wcześniej ubiłem prawie cały klan skały coby trochę sobie smoczych korzeni wziąć i miksturki nakręcić... generalnie cos koło 170 siły w tym momencie a jaszczuroczłekowi nie robię w zasadzie nic, jakieś 16 critów potrzeba na jednego. Postanowiłem jeszcze trochę się podmaksować. Więc słoneczne aloesy z lokacji, dodatkowo szaleńczy rajd po hełm łucznika (tu było ciężko bardzo ale po długich bojach - hełm mój. To też moment w którym wykonałem zadanie gomeza  póki jeszcze z bogami jako tako, bo po 3 rozdziale to raczej kiepsko było przez poszukiwaczy i kradzież kieszonkową - dobry jak na rzeźnika exp i trochę kasy;p)

Poszedłem po jakimś czasie jeszcze raz się sprawdzić czy w ogóle do starego bractwa wejdę. w sumie 210 def, 1400 hp, 190 siły, 180 broń i coś koło 75% jedno (już po tabliczkach). Zero, nie da rady. Z jednym może na farcie, więcej nie ma szans. No ale mimo wszystko wpadłem w lokację (smoczy korzeń na bagnie, plus masa rdestów i korzeni leczniczych na bagnach. Niezły też hajs ze skór i kłów błotnych węży (w v1 alfred nie skupował). leczniczych korzeni z 17 wyniosłem) unikając prawie wszystkich, nawet strażników - zombie bo ci choć mniej hp od szkieletów - wojaków, to taki sam atak. O ile z 1 strażnikiem da radę, o tyle więcej ciężko. Poza tym wszędzie jaszczuroczeki rozsiane, więc nawet jakbym chciał z takim zombiakiem się pobić to się nie da bo jaszczurki zaraz na głowie siedzą.




    3-4 rozdział
Wyglądało to tak że wybijałem po prostu wszystkie orki jakie mogłem aby po prostu podkręcić sobie siłę, bo bez tego z jaszczurkami wiedziałem że będzie po prostu do dupy w 4 rozdziale.
Miasto orków (oprócz pokoju z ur-thrallem), dookoła cały zamek, nowa kopalnia, generalnie cała gd wyczyszczona z zielonych. Może z 10 mikstur z serc.
Oko innosa, 4 akt, jankendar i kolejni orkowie. Przy okazji też tam ze 2 smocze wydropiły, spoko. gd, misje orika, w sumie dodatkowe 18 siły. Misja fellangora -
- pierścień 15 siły i zręki (na morę ultaru nie miałem już ciśnienia. życia sporo miałem, a poza tym dowiedziałem się że na v2 można tylko na 1 mobka rzucić czar a potem runa nie działa
dopóki nie zbierzemy duszy, do bani. W v1 rzuca sie ile chce na orki wraz z ulu mulu, potem ubija i zbiera się hurtowo dusze. 
Poza tym 4 rozdział, 1700 hp, to już sporo. A że jaszczurki dalej robią wymiot... no cóż, trzebaby z 3x więcej hp żeby było ok, tyle to zabawy z morą ultaru na dobry tydzień).

Przy 260 siły (pas mocy + pierścień fellangora), pierścieniu innosa, 79% 1h (kilka pkt doszło z walki i książek, ale 10% spadło bo zdjęty pierścień morgana) i oku innosa def jakieś 240
(średnia świątynna x5), hp 1700, 190 broń (złoty obłudnik z misji magów ognia - gomez. O gniewie demona na v2 można zapomnieć. Nie wiem czemu lodowe fale nie działają tu w lokacji starej wieży xardasa...
w zasadzie nigdzie mi nie działają w jakiś takich mocniejszych lokacjach. Postać się na chwilę zwiesza i przełącza na inny czar) WRESZCIE jestem w stanie cokolwiek powalczyć z jaszczurkami.
Wygląda to tak, że cofam się po prostu, aż któraś z nich ,,wystrzeli przed szereg" (nigdy nie są na solo, idą przynajmniej po 3 sztuki) wtedy szybkie 2-3 strzały biorące oponentowi
(jeśli wzystkie crit) jakieś 1/3 hp. Ja spadam na ok. 10-12 strzałów. Mimo to... da się już nawet na 15 sztuk jednocześnie walczyć:) (sprawdziłem, tak właśnie się biłem z jaszczurkami koło lodowego smoka.
Przydaje się eliksir prędkości albo akrobatyka żeby na chwilkę odskoczyć i miksturkę napić, wiadome czasami tak szybko oskrzydlą i puszczą kilka ciosów że nic nie zdążymy zrobić, musimy się wycofać ale kilka ciosów łapiemy)



    Smoki
Bagienny - wziąłem ze sobą na początku Biffa. Myślę sobie że na lajcie, na v1 z samymi Rodem i Cipherem daliśmy radę. Tu są mocniejsze stworki to jeszcze Biffa weźmiemy i będzie git.
Mocno się przeliczyłem. Cipher i Rod jako że idą bezsensownie jak tarany przez co żadna taktyka nie wchodzi w grę (typu ja zbieram na siebie kilka jaszczurek a oni we 3 niech biją ich tyły) jako że oni cały czas do przodu,
zatrzymują się dopiero aż leci na nic z 10 jaszczurastych, a wtedy już jest po zawodach bo są po prostu za słabi.
Każdy z nich pada szybko, jak uda im się po 1 sztuce ubić to tyle. Więc biegłem przed nimi, coby wszystkich ściągnąć na swoją klatę i ich przytankować. Trochę tego dużo no ale może się uda
- cipher, Rod i Biff biorą po 1 sztuce, reszta dalej zajęta cofającym się i atakującym mną. Spoko, ubiją 3 sztuki, Biff zostaje i pada przy kolejnym, Cipher i Rod już gdzieś do przodu poszli,
i odklepują błoto przy kolejnej grupie jaszczurek. Zero możliwości z tych łowców jeżeli chodzi o podczyszczenie drogi do smoka przy takim układzie.
Biorąc to wszystko pod uwagę -z nabożnym imieniem k***y kołatającej się we wzburzonych myślach - poszedłem sam i wyciągałem spokojnie po 4-6 sztuk. Cofałem się (od czasu do czasu atakując co bardziej wysuniętego) do miejsca gdzie obozują Ciph i Rod, ci pomagali zerować nadszarpniete jednostki i tak dawało radę doczyszczać. Czasami trochę kusza i zdejmowanie ich ze skał, to przy bagiennym się sprawdzało nieźle
Smok we 3 padł już łatwo.

Generalnie dla v2 smoki jakoś łatwiej łapią parter. Wystarczy 2 strzały i pobiec jakieś 4 kroki w bok (unikamy ich ataku), 2 strzały, w bok i tak aż zdechnie bestia. w v1 tak jakoś mi się nie udawało,
trzeba było stać zaraz pod brzuchem, bo już broń nie sięgała. W v2 na lajcie. Podczas walk z kamiennym i lodowym nawet życia nie musiałem ładować.
Na ognistym parę razy jednak trzeba było się wycofać bo tak po prostu z dupy naglę się palę i hp spada mimo że nie dostaję ,,oficjalnie" żadnym czarem ani nic, no trudno.
Tu przydały się 2 lodowe golemy które pozwalały na ładne ,,wejście" w dalszą bitwę po uleczeniu się. No i też coś tam robiły, choć tak naprawdę spadały dość szybko.
Myślałem że na rzeźniku smoki będą nie do przejścia, i na początku rzeczywiście trochę morale straciłem jak zobaczyłem jak niewiele im czary robią
(mimo że w stosunku do v1 czary mają więcej obrażeń), ale ta możliwość biegania koło smoka i ,,trafiania go" nawet i z 4 metrów od niego to już miła sprawa.
W stosunku do v1 smoki są zdecdowanie łatwiejsze.



    5 rozdział
Z trudnością ale przy takim hero da radę z 2 szkieletami wojakami na rzeźniku walczyć. Kasujemy katakumby klasztorne, możemy kupić zbroję ciężką strażnika. Siły wystarcza na x3.
w sumie 300 przed bronią i strzałkami, 200 ogień, 240 magia na 1900 hp. W tym momencie już możemy sporo ( choć na 5 szkieletów to bym jednak nie śmigał, 3 to rozsądna liczba, to górne granice możliwości).
Wymagającym przeciwnikiem (czyt. jest w hoy ciężko) jest tylko pan cienia/strażnik sfery. W tym momencie też dopiero jesteśmy w stanie zrobić misje opiekunów,
o ile znajdziemy jednoręczny nordmarski miecz (do tej pory zatrzymane na 3 zadaniu ze względu na lp i szkielety u kerola). Bardzo się przydają czary strażnika,
w zasadzie tylko dzięki głosowi możemy łatwo zamknąć pozostałe trudniejsze questy (dolina cieni, świątynia śniącego, demon senyak) bo tam często miecz i hp+def nie ogarnia dalej na ciężkiej świątynnej.
Jak ktoś jest pro i jednak zrobił morę ultaru ubijając paladynów (bo pierścionek fellangora to jednak polecam wziąć... Przydaje się czesto, zarówno przy kradzieży kieszonkowej na exp i kasę jak i lepsze ciosy)
to może uda mu się uskrobać 3k hp na zbroję Pana Cienia. Wraz z resztą ekwipunku byłoby ok 400 przed bronią i strzałami, z 300 do ognia i 350 magia, naprawdę miło jak na ten etap,
wtedy nikt już nie powinien nam podskoczyć, nawet te szkielety w zbrojach kruka w kilka sztuk. No i kozacko wygląda:)
Pomaga też pierścień pana cienia dający 10 obrony strzał i broni, 50 hp i 20 zręczności zamiast pierścionka alberta (dzięki niemu miałem możliwość przesiąść się na broń asmala, +20 obrażeń więcej).
Ja na koniec 5 rozdziału zatrzymałem się na 2400 hp bez mory ultaru (a więc zakląć 600 żyjątek i zbroja pana cienia byłaby do wzięcia, wraz z 30k xp ).

Powiem szczerze że ta mikstura życia od Constantino z rdestu i korzenia leczniczego to spokojnie z 500 hp mi w sumie dała:) Sporo rdestów na lokacjach, mnóstwo mają kupcy (sam Fisk w 4 rozdziale 27 sztuk).
Rdesty oszczędzałem, np. nie robiłem mikstur zręczności z serc jaszczurek ani many z ciemnych grzybów (te ostatnie gotowałem do zupy grzybowej. +5 mana, +15 reg. many i +500 reg. życia)
Trochę też te ginesy dorzucają (ok 500 sztuk na 5 rozdział miałem z orków, bandytów i kupców, więc 100hp, i co ważne w trakcie walk - szybko 50% wytrzymałości wpada).
No i duży boost to jednak te wina zapomnienia. cały czas po kupcach łaziłem w każdym rozdziale i winogronka skupowałem.  Około 600 hp z tego było. Reszta to podstawowa 30-stka, zdobyczne pointy (kupione, z zadań i znalezione - z 200 hp),
księga bogów 3 (50), darion (40-50?), tabliczki (160), 2 wina ferdinanda (50) pierścień (50) i miksturki z jagódek + od czasu do czasu  bzdet typu mleko, ser, szynka itp.
Warto zbierać i kupować wszystkie rdesty, korzenie i jagódki.



    6 i 7 rozdział
W zasadzie już bez większych zmian do v1.

    Dodatki
fajnym bonusem są miksturki z orkowych pomyj które przyrządza salandril. Losowo odejmuje 4-10 życia a daje do obrony (czasami też odwrotnie, warto wcześniej zapisać i próbować aż nam spasuje)
Nawet +50 obrony idzie z czegoś takiego po drodze zrobić nigdy jakoś wcześniej tej misji nie robiłem, dlatego teraz byłem nieźle zaskoczony że takie cuda mnie omijały. Fajny bonus na v2 to też te książeczki nauki nigela.
Co prawda 30k złota jedna (10 lp) ale często się przydają. Ze 3 to kupiłem w trakcie rozgrywki, jedną na pewno zaraz po powrocie z jankendaru, pamiętam że brakowało mi na języki budowniczych lp
Rzeźnik bez nich byłby ciężki, ratowały tyłek bardzo.


    Podsumowanie
Choć V2 znacząco różni się od v1 (moim zdaniem na trudniejszych poziomach jest bardziej skomplikowany niż te same poziomy trudności przy v1) da się też przejść nieźle jednak wymaga to trochę innego podejścia. Jedne rzeczy są łatwiejsze, inne bardziej skomplikowane.
Jednak myślę że v2 jest bardziej ciekawa. Głównie ze względu na lepsze wyrównanie postaci (wojownik, mag, łucznik). Możliwość zrobienia sobie naprawdę dobrego łucznika/kusznika (zbroje na zrękę, jedna mistrzowska zabójcy jest lepsza nawet od ciężkiej łowcy smoków...

Wspomagałem się kuszą (na 4 rozdziale 88%, pomagało przy kasowaniu jaszczurek) jako że 325 obr od tej łowców zrobiło na mnie wrażenie. Ale wkurzało mnie że tak naprawdę nie za często trafiał ten mój hero w cel, w każdym razie nie
tak często jak bym tego oczekiwał przy 88% ogarnięcia sprzętu:) średnio raz na dwa strzały to trochę słabo. Warte zauważenia jest również że szybko wytrzymałość spadała przy używaniu kuszy (na 4 rozdział coś koło 55).
o ile traf z kuszy robił więcej niż 1 crit z miecza, o tyle na 2 strzały (czyli na 1 traf) znika 1 okienko wytrzymałości. Mieczem można machać 6-7 razy na 1 okienko, więc siada średnio 5-6 critów,
dużo więcej więc zabieramy na tej samej wytrzymałości. Dodatkowo mamy możliwość bloku a przy strzelaniu z kuszy przeciwnicy po prostu w nas pakują i tyle, to przy jaszczurkach wytrzymamy tak nie dłużej niż 7 sec. Nie powiem, czasami się broń dystansowa przydaje bardzo (gdy jest ciekawe ukształtowanie terenu) ale ja bym trochę się jednak bał oprzeć głównie na łuku/kuszy mojej postaci na trudniejszych poziomach, i choć jest lepiej ni na v1 - to jednak wciąż nie skyrim:)
Miłe dla oka jest też to że są mocniejsze czary. Widziałem dużą różnicę, szczególnie w jankendarze zwoje pomagały mocno, bardziej niż analogicznie w v1 dlatego myślę też że w v2 jest
większy też sens popróbowania przejścia magiem, i nie będzie to gra przez mękę tylko normalna rozgrywka:)

Ostatnio edytowany przez amigodiamantes (2016-03-01 00:26:20)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.aplikancinotarialni.pun.pl wszystkiego najlepszego z okazji urodzin łazarski forum ksm krosno forum www.trafnetypy.pun.pl